You are using Internet Explorer 8 (or older ...)! Therefore:
- this page will probably be displayed incorrectly,
- it's time to update or change your browser! ;)

The English version of the site at the moment has limited content.
To fully use waw4free, go to the Polish version.
advertisement
advertisement

Wanda Czełkowska & Paul Czerlitzki: Betwixt

Wanda Czełkowska & Paul Czerlitzki: Betwixt

advertisement
exhibition
📅 Date: 23 February 2019, Saturday

⏰ Start time: 18:00

📌 Place: Warsaw - Śródmieście dist., Piktogram, ul. Kredytowa 9 (show on the map)
 share tweet
[english below]

Przestrzeń pomiędzy jest tym miejscem, które interesuje Wandę Czełkowską najbardziej. Wertykalne wielkoformatowe instalacje zbudowane z płócien połączonych na odwrociach konstrukcją z surowego materiału mają swój początek w pracy Ściana (1975). Metalowe, minimalistyczne, ale też w pewnym sensie drastyczne rusztowanie, na którym wspiera się ta praca, naraża odbiorcę na konfrontację. Uświadamia miejsce, jakie odbiorca zajmuje wobec przestrzeni, miejsce w relacji – nie pozwala na obojętność, uruchamia interobiektywną empatię.
Gdyby sięgnąć jeszcze głębiej w przeszłość, idea prac, które ograniczając, uwalniają przestrzeń, wyłoniła się z monumentalnej koncepcji Bezwzględne wyeliminowanie rzeźby jako pojęcia kształtu (1975–1995). Między postminimalizmem a konceptualizmem, dematerializowała obiekt uwalniając przestrzeń dla obecności.
W prezentowanej na wystawie pracy Elegia (1990), jak również w pozostałych pracach wykorzystujących niezagruntowane płótno malarskie, problem przestrzenności zyskuje jeszcze jeden aspekt, który ujawnia dialog, a może wręcz spór Czełkowskiej z malarstwem. Zdeklarowana przeciwniczka mimetyzmu, podkreśla istotę użytych do wykonania rysunków materiałów – tempery i węgla, które ścierane i osypywane, organicznie wiążą się z płótnem. Na poziomie formalnym linie krzywe, koła, odsyłają również do przestrzennej, rzeźbiarskiej recepcji przestrzeni. Jak mówi Czełkowska: „Koła nie są celem, są wynikiem”.
Prace Czerlitzkiego, mimo, że technicznie rzecz ujmując są płótnami naciągniętymi na drewniane blejtramy, czasem pokrytymi pigmentem, zachowują się w zastanej przestrzeni jak obiekty rzeźbiarskie – wchodzą z nią w ścisłą relację i prowadzą nierzadko nonszalancką grę. Zdarza się, że wręcz wychodzą poza pomieszczenia wystawowe na zewnątrz, na dach, na fasadę budynku (seria Anna w Kolonii i Zurychu). W przypadku serii September, w której wielkoformatowe płótna mają wycięte, zajmujące niemal całą ich powierzchnię okrągłe dziury, przestrzeń jest wciągana do środka „obrazu”, przenika go, wypełnia niemal w całości. Z kolei realizacje site specific z serii Bez tytułu są zdematerializowanymi pigmentowymi „cieniami” obrazów, wchłoniętymi przez precyzyjnie wybrane fragmenty ścian.
Od przestrzeni przedstawionej na obrazie ważniejsza w tym przypadku staje się przestrzeń pomiędzy ścianami, sufitem i podłogą, w której „obraz” się znajduje. A także pomiędzy językiem a niewysłowioną, namacalną materialnością. Johanna Graefling tak napisało o materialności prac z serii Fleshout:
„Gruntowanie płótna klejem kostnym zgodnie z tradycyjną techniką, którą artysta nabył obserwując swoją matkę w pracowni malarskiej, prowadzi do powstania powierzchni, które oscylują między dwu- i trójwymiarowością. Z natury lekkie i delikatne płótna, zostają przekształcone w zwartą, mocną bazę o rzeźbiarskiej fakturze, na której widać załamania światła i koloru w skali natężenia zależnej od punktu obserwacji.”
Pojęcie „obraz” znalazło się powyżej w cudzysłowie dlatego, że prace Czerlitzkiego nic nie przedstawiają, poza samymi sobą – widzimy materiał, technikę. Zachęcają tym samym do uzmysłowienia sobie ich ontologicznego statusu, do świadomego spotkania z tym, co jest bezpośrednio dane, ale równocześnie do otwarcia się na wrażenia czysto zmysłowe i do „poczucia” przestrzeni.
Jak pisała Laura Preston: „W kształtowaniu przestrzeni między językiem i wyczuwalną namacalnością, Paul Czerlitzki krąży wokół medium malarskiego, jak gdyby chciał przekonać sam siebie, że może być ono jeszcze bardziej realne”.

Ewa Opałka, Michał Woliński

--------------

The space in between is the place, that interests Wanda Czełkowska the most. The large scale vertical installations consisting on canvases joint together on the recto by the raw material construction have their beginning in the work Wall (1975). Metal, minimal, yet somehow drastic scaffolding on which the work is leaning, confronts the viewer. It reveals the place occupied by the participant to herself/ himself. This is a place in relation, not allowing indifference, triggering an inter-objective empathy.
If we go even deeper into the past, the very idea of these works that by reduction of the space, liberate it, occurs in a monumental concept of Ruthless elimination of the sculpture as a notion of shape (1975-1995). Between post Minimal and conceptual, it has dematerialized the object, freeing the space to the presence.
In Elegy (1990) that is part of the show, as well as in other works using raw canvases, the problem of space has also one more aspect. It brings Czełkowska's dialogue or even a dispute with a tradition of painting. As a declared opponent of a mimetism, the artist stresses out the importance of the materials she usually uses, in case of canvases – charcoal and temper that are abraded and scattered on the canvas organically binding with it. And on a formal level, the curve lines and circles are taken from the realm of sculpture. As Czełkowska says herself: “The circles aren't the goal, they are a result”.
Regardless that Paul Czerlitzki's works are, strictly speaking, canvases stretched on wooden frames, sometimes covered with pigments, in a given space they behave more like sculptural objects – they engage in a close relation with the space, often playing a nonchalant game. It happens that they go as far as outside of the exhibition room that they wander onto the roofs and facades of buildings (like in the series Anna in Cologne and Zurich). Contrarywise, in Semptember series where large scale canvases are 'filled' with huge, almost all-over round holes, the space is 'dragged into' the painting, it penetrates it to the extent that it fills it almost completely. Ultimately, in the site-specific works from the Untitled series dematerialized pigment 'shadows' of paintings are absorbed by precisely selected parts of walls.
What becomes more important than the space depicted in the painting is the space between the walls, the ceiling, and the floor that 'picture' occupies. Also, the space between the language and the ineffable but tangible materiality that Johanna Graefield, addressing the Fleshout series, described as follows:
“Processing the canvas extensively with animal glue – a traditional technique that the artist has learned by watching his mother in her studio, leads to structured surfaces that vary between two-and three dimensionality. The usually soft and fragile canvas is turned into solid, robust base with a sculptural appearance, being able to break light and colour in a way that it appears in a different scale from each angle one stands”.
The word ‘picture’ is placed in inverted commas above, because Czerlitzki's works represent nothing but themselves – what one can see is the material and the technique. In this way they encourage the viewer to realize their ontological status and to consciousnessly experience what is given directly but also, at the same time, to open to sensual impressions, to 'feel' the space.
As Laura Preston stated: “In forging out this space between, between language and traced tactility, Paul Czerlitzki is moving around the medium of painting, almost to convince himself that it could get more real.”

Ewa Opałka, Michał Woliński